-'Czas na tortury'- pomyślałam, gdy zadzwonił dzwonek.
-Chi, idę dzisiaj z dziewczynami do kina, piszesz się?- zapytała Sakura, podczas gdy ja pakowałam podręczniki.
-Ech, nie wiem, dam ci znać jak skończę kozę.- mruknęłam płaczliwym głosem. Gdy pożegnałam się ze znajomymi, udałam się, jak zapewne się domyślacie do klasy numer czterdzieści dziewięć, klasy, w której dzieją się straszne rzeczy. W pomieszczeniu czekał już mój blond kat- Deidara.
-Hej-un!- uśmiechnął się lekko, a ja poczułam jak się czerwienię. Muszę się tego oduczyć, bo jeszcze zaczną mnie mylić z Hinatą.
-Cześć!- odparłam, robiąc się przy tym jeszcze bardziej purpurowa i zajęłam swoje miejsce. Nagle zorientowałam się, że blondyn cały czas się mi przygląda
.- Na co się tak lampisz?- wrzasnęłam, a gdy zorientowałam się, że powiedziałam to na głos, walnęłam głową w ławkę. W odpowiedzi na moje pytanie, Dei-kat zaczął śmiać się w dziwny sposób, zbliżając się do mojej ławki.
-'Nienormalna-un'- przemknęło mi przez myśl, gdy nachyliłem się nad tą wariatką. Miałem właśnie zastosować jedną z moich najlepszych taktyk, jeżeli chodzi o podryw, ale przypomniałem sobie, to co mówił Sasori. Przy tej lasce lepiej odpuścić sobie namiętne pocałunki, no, przynajmniej na razie. Okej-un, muszę być miły, tylko kurwa jak-un?! No dalej Dei wymyśl jakiś komplement czy coś!
-Masz...nietypowy charakter-un...-zacząłem, a dziewczyna spojrzała na mnie tymi wielkimi ślepiami.-..to znaczy-un... jesteś inna.- no chyba jakoś wyszło, ale zastanawia mnie dlaczego zrobiła taką wściekłą minę.
-Że co?!- warknęła, a ja gwałtownie się od niej odsunąłem. Dziwne mam wrażenie, że dzisiaj znowu mnie uderzy-un!
-Inna, w pozytywnym sensie!- wrzasnąłem, szczerząc się jak głupi do sera.- Dlatego właśnie co powiesz na loda-un?
-Na loda?!!!- powtórzyła wściekle, a ja zorientowałem się jak dwuznacznie zabrzmiała moja propozycja. A tak na marginesie, czy ja przypadkiem nie zaproponowałem, tej wariatce spotkania? No ja pierdole-un! W co ja się pakuję!
-Chodziło mi o takiego do jedzenia-un... to co ty na to?- proszę powiedz nie, powiedz nie!
-Okej.- no i chuj...
-Dobra, w takim razie spotkajmy się pod szkołą o siedemnastej, pasuje?
-Taaa..- odparła bez entuzjazmu wyciągając książki.
-Yep?
-Sakura, nie zgadniesz co się stało!- wrzasnęłam kierując się w stronę domu.
-Znowu uderzyłaś blond przystojniaka?
-Pudło! Ten pies na baby zaprosił mnie na loda!
-Że co? Chyba mu nie zrobiłaś?- zapytała zmartwiona, a ja plasnęłam się w czoło.
-Nie chodziło mi o takiego loda! Miałam na myśli tego do jedzenie.. -.-
-Dobra,dobra, tylko żeby potem nic innego z tego nie wyszło!- oznajmiła śmiejąc się i kończąc rozmowę.
Po wejściu do domu poczułam wspaniały zapach babcinego obiadku! W kuchni czekał już na mnie talerz pełen mojej ulubionej zupy ryżowej! Mniam!
-I jakie masz na dzisiaj plany Iskiereczko?- zapytała babcia, gdy ja myłam brudne naczynia.
-Idę na lod.. to znaczy na spotkanie!- odparłam. Może babcia ma swoje lata, ale nikt tak jak ona nie wyszukiwał dwuznacznych sytuacji. Czasami naprawdę miałam wrażenie, że nie mieszkam z babulą, tylko z jakąś napaloną, zboczoną studentką, zresztą nieważne...
Gdy skończyłam sprzątanie bo obiedzie, udałam się w do swojego pokoju i nagle zdałam sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie mam się w co ubrać. Chwilkę.... nie będę się przecież stroić dla tego blondasa, a poza tym nie idę z nim przecież na randkę! Nie zawracając sobie dłużej głowy tym tematem, wyciągnęłam z szafy biały podkoszulek, dżinsową katanę i ciemne, długie rurki, po czym poszłam do łazienki, wziąć prysznic. Gdy skończyłam się szykować było około za dwadzieścia piąta, w sam raz na dojście pod szkołę. Założyłam tenisówki oraz szeroką szarą chustę i wyszłam z domu. Po drodze zaczęłam odczuwać stres. Co prawda byłam już sam na sam z Deidarą, ale koza to co innego i gdy nie mamy tematów do rozmów, zawsze mogę udać, że się czegoś uczę.
No nic, pozostaje mi się tylko wyluzować i być sobą, poza tym to nie randka. Nagle ujrzałam blondyna. Opierał się o zamkniętą już bramę szkoły i o kurka, wyglądał lepiej niż ja! -.-
-'Ja pierdole, na jakiego chuja ja ją zapraszałem-un.'- pytałem sam siebie w myślach. Na serio... nie miałem ochoty odgrywać przy tej kretynce jakiś szopek! Nienawidzę być miłym dla kogoś, kogo nie znoszę! Nienawidzę udawać kogoś kim nie jestem! Boże, nienawidzę siebie za to, że założyłem się z Hidanem-un!!!
-Cześć!- usłyszałem, głos tej wariatki, po czym podniosłem głowę do góry.
-H-hej..- odparłem przyglądając się dziewczynie.
O dziwo, nie wystroiła się jakoś specjalnie, właściwie wyglądała normalnie. Zwykle, gdy umawiam się z dziewczynami, przychodzą odstawione jak na Galę Oscarów. W każdym razie, coś chyba jednak się w niej zmieniło. To pewnie dla tego, że związała włosy w koka-un!
-No to gdzie idziemy?
-Mam wypatrzoną kawiarenkę, w której robią świetne lody-um!- wrzasnąłem, a zaraz potem zasłoniłem sobie usta. Kurwa, znowu palnąłem coś dwuznacznego-un!!! Nagle usłyszałem śmiech Chihiro. Zdziwiłem się, bo szczerze mówiąc spodziewałem się jej wściekłej miny, na którą jestem uczulony. Kurcze, muszę przyznać, że wygląda słodziutko,gdy się śmieje.. chwila-un! Czy ja przed chwilą użyłem słowa ' słodziutko'?!
Ja pierdole! Deidara ogarnij się-un!
-Jaki chcesz smak?- zapytałem, gdy byliśmy już na miejscu.
-Hmm.. truskawkowy!- odparła delikatnie się uśmiechając.
-To mój ulubiony smak!- wrzasnąłem podekscytowany jakbym zobaczył Usamę ibn Ladena. Jacie, pierwszy raz mam ochotę wysadzić sam siebie-un. Zachowuje się jak jakaś radosna, pusta nastolatka!
-Czekaj zapłacę za siebie!
-Przestań! To ja cię zaprosiłem, wiec to ja płacę-un!- zaprotestowałem, a ona znowu uśmiechnęła się w ten cholernie uroczy i ciepły sposób. Mam wrażenie, że zamiast Chihiro przyszedł do mnie jej znacznie ulepszony klon-un! Kręciliśmy się po mieście, jedząc przy tym lody i ku mojemu zaskoczeniu, dogadywałem się z nią! Kurwa, chyba jeszcze nigdy z żadną dziewczyną nie rozmawiało mi się tak dobrze-un! Co prawda, czasem musiałem ją przekrzykiwać, bo buzia się jej nie zamykała, ale jakoś w ogóle mi to nie przeszkadzało-un. Kto by pomyślał, że okaże się być taka... taka fajna-un!
-No, a co myślisz o sztuce?- zapytałem,o jeden z najciekawszych dla mnie tematów.
-W sumie, jeszcze nigdy się nad tym nie zastanawiałam...- uznała, łapiąc się przy tym za pod próbek w chuj uroczy sposób-un! Gdybym miał termometr, który mierzy poziom słodkości, to przy Chi w tym momencie pękną by na sto procent! Ja pierdole, o czym ja myślę-un!-... a ty co o tym sądzisz?- czekałem na to pytanie.
-Ha! Sztuka to nic innego jak wybuch, jak eksplozja! To nieuchwycone przelotne piękno, któr...- przerwałem gdy poczułem jak uderzyłem o coś ręką, w której trzymałem loda.- Chihiro! Przepraszam-un!- wrzasnąłem, gdy okazało się, że mój lód wylądował na twarzy dziewczyny. Ale ze mnie idiota-un!
Gdyby wydarzyło się to jeszcze dzisiaj w kozie, za pewne cieszyłbym się w duchu. Teraz byłem przerażony, nie wiem czy bardziej w obawie, iż Chi mi przywali, czy, że się do mnie nie odezwie.
-Spoko, mam jeszcze serwetkę z loda, poza tym nie zrobiłeś tego specjalnie.- spodziewałem się chyba wszystkiego, ale na pewno nie takiej reakcji ze strony Chihiro.- A twój pogląd na sztukę jest moim zdaniem naprawdę intrygujący!- uznała wycierając twarz. I chuj-un! Teraz naprawdę ja polubiłem!
Po około dwóch godzinach, Chi stwierdziła, że musi już wracać, a mnie nie oczekiwanie zrobiło się przykro. Chciałem z nią jeszcze porozmawiać, dlatego postanowiłem odprowadzić ją do domu.
-O tutaj mieszkam!- oznajmiła, zatrzymując się przed jakąś kamienicą.
-Ładnie tu-un!- oznajmiłem przyglądając się budowli z czerwonej cegły.
-Hah, to miłe słysząc to z ust artysty!- Po tych słowach nie wytrzymałem. Musiałem ją przytulić-un! Sam nie wiem dlaczego, ale po tym dniu zmieniłem zdanie o Chi o jakieś trzysta sześćdziesiąt stopni! Wcale nie była wredną, świrniętą suką-un. Kurwa, aż trudno mi uwierzyć, że mogłem tak o niej pomyśleć. Po chwili oderwałem się od niej i wyciągnąłem w jej stronę dłoń.
- Dzięki za spotkanie-un!
-Ja też!- odparła ściskając moją rękę. Kurde...jak na taką drobną dziewczynę, ma całkiem mocny uścisk dłoni. Moment później Chihiro weszła już do swojej kamienicy, a ja udałem się w stronę swojego domu z dziwnym, mieszanym uczuciem w żołądku.
***
Piąty rozdział już jest, trochę w to nie wierzę, że udało mi się napisać go tak szybko (moim zdaniem jest też przesłodzony-.-'). W kolejnym rozdziale, dowiecie się jakie odczucia po 'randce' ma Chihiro, co wydarzyło się Hinacie w kinie. :)
Trzecia część ItaHina pojawi się po szóstym rozdziale KTS, gdyż zastanawiam się jeszcze jak ją zakończyć!:D
No cóż na koniec pozdrawiam i dziękuję wszystkim czytającym! :*
-Hiraku