Nastała cisza. Jedynym słyszalnym dźwiękiem było brzęczenie muchy.
-Nie pierdol, że jej nawet nie prze lizałeś!- odezwał się w końcu Pein.- To nie w twoim stylu!
-Nie miałem ochoty jej pocałować..- skłamałem. Pare razy zastanawiałem się nad tym jednak bałem się. Nie, nie tego, że Chi mi przywali, no może trochę, ale tak naprawdę bałem się jej skrzywdzić.
Czułem wobec niej dziwne poczucie odpowiedzialności i... ja pierdole co się ze mną dzieje-un?!
-Jasne..- zaczął Sasori.- jak dla mnie ta mała zaczęła ci się podobać. Mam rację?
-CO?! Ocipiałeś?- wrzasnąłem jak oparzony, a Saso uśmiechnął się wścibsko pod nosem. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo mnie tym irytytował- un. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. W duchu modliłem się, żeby nie był to...
-Siema transwestyto!-...Hidan.
-A ty tu czego-un?
-Nie mogłem odpuścić sobie odwiedzin u mojej ulubionej blondi, poza tym Itachi napisał, żebym wpadał.- pieprzony Uchiha! Czasami mam wrażenie, że dalej próbuje się na mnie zemścić za odbicie jego dziewczyny z czasów, bodajże podstawówki-un.
Po jakiś dwóch godzinach spędzonych z tymi idiotami miałem dość. Z wyjątkiem Sasoriego, zaczęli rozmawiać o tyłku.. Chihiro.
- Widziałem jej majteczki, gdy ostatnio wyrąbała się na korytarzu! Nosi stringi!- ogłosił Pein. Gdyby Konan usłyszała co on wygaduje..
-Ciekawe jak Konan zareagowała by na tą informację.- wtrącił Sasori. Czy on nie czyta mi przypadkiem w myślach-un? W każdym razie słowa Sasoriego poskutkowały. Pein nie odezwał się już ani razu. Jednego mniej-un.
-E, blondi i co udało ci się ją przeruchać?- zapytał Hidan z kpiącym uśmieszkiem, a ja miałem ochotę go wysadzić.
-Tym razem sobie darował.- odezwał się Itachi.
-Ooo, czyżby nasza legenda przechodziła na emeryturę?- dodał siwy, a ja poczerwieniałem ze złości.
-Możecie z łaski swojej stąd wypierdalać?-wybuchnąłem.Nie cierpiałem kiedy ktoś mnie tak nazywał.
-Oho, chyba ktoś ma tu okres, lepiej go dzisiaj nie prowokować!- wrzasnął Hidan,a ja nie wytrzymałem.
-Wypierdalać!- warknąłem wściekle.
-Ech, Deidara czy ty zawsze musisz być taki wybuchowy?- dodał Sasori, wstając z fotela i idąc w stronę drzwi wyjściowych. Na całe szczęście, inni udali się jego tropem. Wreszcie mam święty spokój-un!
-Pudło lodów czekoladowych?
-Jest!
-Dwadzieścia paczek chusteczek higienicznych?
-Jest!
Wraz z babcią sprawdzałyśmy listę zakupionych rzeczy na dzisiejszy, sobotni wieczór.
-Iskiereczko, a tak właściwie po co ci to wszystko?- zapytała babulka.
-Cóż, Sakura mówiła żebym to wszystko załatwiła, odwiedzi mnie dzisiaj z Ino i Hinatą.
-Och, ciekawe o co może chodzić, hmm jak dla mnie..- nie dokończyła, gdyż rozległo się pukanie do drzwi.
-Co się stało?- zapytałam, gdy przed drzwiami ujrzałam (i usłyszałam) płaczącą Hinatę.
-Ech dzień dobry pani Riso!- wrzasnęła radośnie Sakura udając, że wszystko jest w porządku.
-Chodźcie do mojego pokoju!-oznajmiłam, biorąc ze sobą parę paczek chusteczek i pudło lodów.
Po dwudziestu minutach, znałam powód płaczu Hinaty. Okazało się, że wczorajszego wieczora, gdy dziewczyny wychodziły z kina, natknęły na Naruto. Nie było on jednak sam. Towarzyszył mu jakiś chłopak. Niby wszystko okej, gdyby nie to, że blondyn po chwili ucałował kolegę w...
-CZOŁO! Rozumiesz w czoło!- wykrzyknęła Sakura, a Hinata ryknęła jeszcze większym płaczem.
-Ech, to chyba jeszcze nic nie znaczy..- odparłam, drapiąc się w tył głowy.- Może są po prostu bliskimi przyjaciółmi.
-Taa, z Sasuke też bardzo się przyjaźnią i jakoś nie dzielą się czułymi pocałunkami!- odparła Haruno.
-Poza tym, ostatnio skomplementował moje buty! I to nie byle jak! Powiedział, że ich turkusowy odcień świetnie współgra z moimi szmaragdowymi oczami! A jaki chłopak zna się na odcieniach?!!
-Hahaha, nie sugerujesz chyba, że Naruto jest gejem?- zapytałam krztusząc się ze śmiechu, a Hinata z płaczu.
-Chihiro w jakim świecie ty żyjesz?! To oczywiste, że nim jest!- uznała Sakura, kręcąc głową z rezygnacją. No co? Znam Naruto od dziecka i zawsze był szalony! Nie wygląda na to, żeby się zmienił, dlatego jak dla mnie ten pocałunek musi być po prostu jego kolejnym, głupim żartem.
-Ech, przestańmy już dyskutować o jego orientacji. Hinatka, wszytko w porządku?- zapytałam uśmiechając się najsympatyczniej jak tylko mogę.
-Hi-hinatka! Naruto zawsze tak do mnie mówił!- wrzasnęła, a jej płacz przerodził się w jeden wielki szloch!
Biedulka, muszę jej jakoś pomóc!
Następnego dnia, obudziłam się w kupie zużytych przez Hinatę chusteczek. Wczoraj zaproponowałam jej nocleg u siebie. Nie mogła wrócić do domu w takim stanie! Jej rodzice od razu się zgodzili, gorzej było z Nejim- jej kuzynem. Wciągu godzinnej rozmowy przez telefon, wypytał mnie chyba o wszystko, łącznie z rozmiarem stanika, na szczęście udało mi się go jakoś przekonać.
Po chwili zauważyłam jak Hyuga powoli otwiera oczy.
-Hejka, jak się spało?- zapytałam, a w odpowiedzi usłyszałam płacz. Ech.
Po jakiś dwóch godzinach odwiedziły nas Sakura, Ino i Tenten, która już martwiła się co zrobiłby Neji, gdyby jakimś sposobem o wszystkim się dowiedział.
-..dlatego staraj się zachowywać normalnie w pobliżu kuyzna, okej?- zapytała Ten, a Hyuga skinęła potwierdzająco głową, ocierają mokre od płaczu oczy. Naprawdę jej współczułam, chociaż jak dla mnie pomysł, że Uzumaki mógłby być gejem był niedorzeczny.
-No Chi, zrobiło się takie zamieszanie, że całkiem zapomniałyśmy o tobie!- wrzasnęła Ino robiąc przy tym wścibską minę, a ja domyśliłam się już o co może jej chodzić. Rozejrzałam się dookoła i ku mojemu zdziwieniu nawet zrozpaczona Hinata wyglądała na zaciekawioną. A to niespodzianka!- No, mów jak tam randka z jednym z członków AKATSUKI?- zapytała Yamanaka, podkreślając nazwę organizacji, a przy okazji irytując mnie słowem na 'r'.
-To nie była randka, tylko... spotkanie!- zaczęłam czując jak moje policzki przybierają kolor purpury.- A poza tym powinnyśmy się skupić na Hin...
-Da sobie radę!- wtrąciła Tenten, odpowiadając za Hyugę.
- No, mów jak było!- krzyknęły równocześnie we trzy, a ja z Hinatą, spojrzałyśmy na nie jak na wariatki.
-A więc... tylko rozmawialiśmy i Deidara ubrudził mnie lodem... i no przytulił mnie...to wszystko.- opowiedziałam w skrócie. Nie lubiłam opowiadać innym o moich intymnych sprawach, poza tym gdy o tym mówiłam, towarzyszyło mi jakieś dziwne uczucie.
-Nie kłam! Gadaj lepiej jak pocałunek!!!- wrzasnęła Ino.
-Nie.. nie całowaliśmy się! Deidara to tylko mój kolega!- wrzasnęłam, a w mojej głowie pojawiło się pytanie 'czy aby na pewno'.
- Och, Chi nie oszukuj nas! Każdy wie, że Dei jest legendą!-wrzasneła Sakura.
-Legendą? Jaką znowu legendą?- zapytałam zaskoczona.
-Krążą przeróżne historie, o tym jak kończą się randki Deidary.- powiedziała Ino, a wokół zrobiła się jakaś dziwna atmosfera.
-Jakie znowu historie?- zapytałam roztrzęsiona.
-Ponoć każda jego randka kończy się nie zapomnianym pocałunkiem.- odparła Tenten- A te dziewczyny, które zrobiły na nim największe wrażenie, spędziły z nim upojna noc!
-Wiec nie mów nam, ze doszło miedz wami jedynie do uścisku!- wrzasnęła Ino.
-On mnie tylko PRZYTULIŁ!- warknęłam wychodząc z pokoju. Niespodziewanie poczułam ukucie w sercu.
-'Co to ma być?'- pomyślałam wchodząc do toalety. Przemyłam twarz zimną wodą i spojrzałam w lustro. Miałam smutny wyraz twarzy, ale po chwili się uśmiechnęłam. Sztucznie. Westchnęłam ciężko. W głowie przez cały czas słyszałam słowa dziewczyn. Deidara okazał się jakimś popieprzonym playboyem! Jeszcze wczoraj w kozie mało by mnie to interesowało, ale po naszym spotkaniu... Czy ten miły chłopak mógłby wykorzystywać w ten sposób dziewczyny? Skoro tak, to dlaczego nie wykorzystał mnie?
-'Cholera'- szepnęłam i znowu spojrzałam w swoje odbicie. Może byłam dla niego za brzydka, albo po prostu mnie nie polubił... Ale przecież tak dobrze nam się rozmawiało. Nie rozumiem tego... i kurwa! Dlaczego o nim myślę? Ach, jestem taka żałosna! Znam go tak krotko, a naprawdę się w nim... zauroczyłam?! Nie to jakieś kompletne nieporozumienie!
Wreszcie cisza i spokój-un! Właściwie nigdy tego nie lubiłem, ale teraz mogłem spokojnie się zrelaksować! Nagle moja błogą cisze przerwał dźwięk telefonu. Kurwa-un. Dostałem SMS i to od TOBIEGO! Był absolwentem Konoha Talents School i byłym liderem Akatsuki. Do dziś jednak został idiotą-un.
Czytając wiadomość uśmiechnąłem się pod nosem...będzie ciekawie-un!
'Deidara-senapi! Załatwiaj laski, zbieraj Akasiow i widzimy się u mnie w następną sobotę o dwudziestej! Bedzie niezła imprezka!'
***
No, powróciłam z nowym rozdziałem, z którego jestem absolutnie niezadowolona! Przepraszam was za wszelkie błędy, ale jestem strasznie zmęczona, a notkę pisałam na zjeździe w kończącym się zeszycie!
W każdym razie mam nadzieje, ze jednak chodź trochę się wam spodobało!
Buziaczki!